| |
WRAK RADZIECKIEJ ŁODZI
PODWODNEJ
Щ-211
Autor: Andrzej Kruczkowski
(pełen tekst i zdjęcia w: „NURKOWANIE” (12/2005)
I. PRZYGOTOWANIA Wody terytorialne
Bułgarii kryją niejedną tajemnicę. O tym miałem okazję przekonać
się już wielokrotnie. Tym razem, gdy zaproponowano mi udział w
ekspedycji, której celem było zlokalizowanie i penetracja
zatopionych w okresie II wojny światowej radzieckich łodzi
podwodnych, nie wahałem się ani chwili. Wątpliwości pojawiły się
nieco później, gdy w trakcie kolejnej rozmowy z moim bułgarskim
przyjacielem, Mishą Zaimowem, dowiedziałem się, że podczas
wyprawy będziemy mieszkać na okręcie wojennym i jako jedyny
obcokrajowiec, który się na nim znajdzie, zostałem właśnie
„prześwietlony w NATO”. To mnie trochę zastanowiło… Nie to żebym
miał coś na sumieniu, zwłaszcza w NATO, biorąc pod uwagę, że mój
stosunek do służby wojskowej zawsze był w miarę możliwości, jak
by to powiedzieć „rozbieżny”, z ich strony nie miałem się czego
obawiać. Raczej spróbowałem sobie wyobrazić siebie na okręcie
wojennym i kompletnie mi nie szło. Jednak decyzja zapadła.
Organizator eskapady, grupa Black Sea
Technical Diving (czyli: Michaił Zaimow, Vladimir Yavashev,
Rosen Żelazkow i Andrzej Kruczkowski), mając stosowną wiedzę i
doświadczenie w zakresie nowoczesnych nurkowań technicznych na
mieszankach trimiksowych, nawiązała współpracę z bułgarską flotą
wojenną, dysponującą z kolei odpowiednim sprzętem pływającym.
Nasze poczynania obserwowała Elena Yoncheva, znana i nagradzana
reporterka. Podążała za nami wraz z ekipą telewizyjną,
towarzysząc nam nawet w wodzie!
Otrzymaliśmy do dyspozycji dwa okręty: „BKA
223”, przystosowany do operacji nurkowych (z dekompresyjnym
dzwonem nurkowym na rufie) i okręt flagowy Bułgarskiej Floty
Pomocniczej „Proteo” z dowódca kapitanem Andrejewem. Okręt „Proteo”
został zbudowany we Włoszech, w 1950 roku, w celu ratowania
załóg uszkodzonych okrętów podwodnych. Rok temu, Włosi
przekazali go Bułgarom wraz z kompletnym wyposażeniem. Jest to
obecnie jedyny okręt na Morzu Czarnym, kompatybilny sprzętowo z
łodziami zarówno natowskimi jak i rosyjskimi.
II. WYPRAWA
12 października 2005 w Warnie
zaokrętowaliśmy się na „Proteo”.
Dyscyplina i etykieta obowiązywały do
pierwszej kolacji w mesie oficerskiej. Zaraz po niej wylądowałem
na „części nieoficjalnej” wśród załogi, do której przyłączyła
się także grupa oficerów. Dalej już poszło gładko. Warunki
mieszkaniowe na okręcie były raczej skromne. Do naszej
dyspozycji oddano sześcioosobowe kajuty oficerskie z
dwupiętrowymi kojami. Na kajutę przypadały dwie umywalki i
zdobna w deseń rdzy mikrołazienka z ubikacją. Szeregowi
członkowie załogi mieszkali w dziewiętnastoosobowych kajutach z
trzypiętrowymi kojami, w warunkach nieznacznie
klaustrofobicznych. By dostać się do jedynej wspólnej łazienki,
musieli pokonać pewną odległość wąskim korytarzem. Mój pełen
współczucia komentarz, odnośnie trudnych warunków bytowych
marynarzy, został skwitowany krótko: „Tu jest luksusowo! Ciesz
się, że nie jesteś na okręcie rosyjskim!”
Pierwsze dni minęły na ustalaniu procedur,
montowaniu sprzętu i… oczekiwaniu na lepszą pogodę. Wkrótce
jednak udało się rozpocząć poszukiwania. Polegały one na
pływaniu według przyjętego schematu i przeczesywaniu dna sonarem
skanowania bocznego, ciągniętym na linie za statkiem.
Wyselekcjonowany do przebadania obszar znajdował się 15 mil
morskich na północny – wschód od przylądka Kaliakra. Koordynaty
GPS, otrzymane z Bułgarskiego Instytutu Oceanograficznego,
okazały się mało precyzyjne. Na szczęście kapitan naszej
jednostki wykazał się mistrzowską umiejętnością precyzyjnego
manewrowania. Obserwował GPS, tor wodny i wydawał polecenia
sternikowi, aktualizując kurs.
W kolejnych miejscach, gdzie miały się
przypuszczalnie znajdować wraki łodzi podwodnych, badania,
przeprowadzone przy pomocy sonaru i echosondy, wykazały brak
jakichkolwiek jednostek.
Wreszcie, po kilku dniach poszukiwań, 18 października 2005,
udało się zlokalizować jedną z zatopionych łodzi. Była to tzw. „szczuka”,
o długości 74 metrów i symbolu Щ-211.
III. HISTORIA
Radziecka łódź podwodna, Щ-211, której
wrak udało się nam odnaleźć, została zbudowana w Nikołajewie, w
zakładzie № 200. Zwodowano ją
03.09.1934 roku.
Z materiałów archiwalnych wiadomo, że 11
sierpnia 1941, podczas patrolu
pod dowództwem kapitana Dewiatko, w
rejonie ujścia rzeki Kamczija, z łodzi
Щ-211 wysadzono na brzeg desant grupy
komunistów.
Następnie łódź popłynęła w kierunku przylądka Emine, gdzie
15 sierpnia 1941 dwiema torpedami
zatopiła rumuński statek „Pelesh” (5.708
BRT). Było to pierwsze zwycięstwo
radzieckiej czarnomorskiej wojennej floty podwodnej podczas II
Wojny Światowej.
29 września
1941, Щ-211 zaatakowała z sukcesem włoski
tankowiec „Superga” (6.154BRT). Wysłana w
jego stronę pojedyncza torpeda spowodowała znaczne uszkodzenia i
wznieciła pożar. Bułgarski konwój
ochraniający popełnił błąd, zakładając niesłusznie, że tankowiec
wpadł na minę. W efekcie Bułgarzy nie odpowiedzieli na atak
łodzi podwodnej. Następnego dnia,
wykorzystując sytuację i spowodowane pożarem zamieszanie,
Щ-211 wysłała w kierunku płonącego
tankowca jeszcze dwie torpedy, rozpoławiając go na dwie części.
14 listopada 1941
roku radziecka łódź wyruszyła na
swój ostatni udokumentowany patrol.
Następny zapis archiwalny pochodzi z 25
sierpnia 1942, kiedy to fale
wyrzuciły na brzeg przylądka
Św. Atanas szczątki pomocnika
dowódcy Borisenko. Na szyi miał
zawieszoną lornetkę, co sugerowało, że
był na wachcie w momencie zatonięcia łodzi. Zatem łódź musiała
znajdować się na powierzchni.
Najprawdopodobniej zginęło wówczas
42 marynarzy.
Obecnie Щ-211 leży na dnie morza, na
głębokości 27-30 metrów, sześć
mil od Przylądka Św.
Atanas. Koordynaty:
42°11.’N 27°53.’E.
Odkryta została przypadkowo przez
zbieraczy rapanów (morskich
ślimaków) 11
września 2000
roku. Część dziobowa została
roztrzaskana. Z kształtu zniszczeń
poszycia kadłuba można wywnioskować, iż wybuch miny, na którą
wpłynęła, spowodował detonację torped w przedziale dziobowym.
Wszystkie luki były otwarte.
IV. NURKOWANIA
Nieznając głębokości, na jakiej leżą
poszukiwane wraki, sporządziliśmy kilka zestawów mieszanek. Były
to: trimix denny 18/45, trimix dekompresyjny 32/20 oraz EANx 50,
a także czysty tlen i powietrze. Wstępnie przygotowane w naszej
bazie w Sozopolu mieszanki zabraliśmy na pokład okrętu.
Największym problemem, z jakim borykaliśmy
podczas nurkowań był silny prąd. Poza tym po sztormach woda
stała się wyjątkowo mętna. Po dotarciu do dna, na głębokości 27
metrów, widoczność spadała do jednego metra. Poręczowanie było w
tych warunkach absolutnie niezbędne, aczkolwiek wcale zrobiło
się przez to łatwiejsze... Także stosunkowo prosta zazwyczaj
operacja zamocowania liny opustowej okazała się ciężką pracą.
Podczas nurkowań spenetrowaliśmy wnętrze i
zewnętrze łodzi. Natychmiast zauważyliśmy brak części dziobowej.
Ze względu na bardzo słabą widoczność nie udało nam się
zlokalizować jej pozostałości, chociaż można się domyślać, że
leżą porozrzucane na dnie. Ponieważ eksplozja, która spowodowała
tak duże zniszczenia musiała być silna, także promień, w którym
mogą się one znajdować będzie z pewnością spory.
„Szczuka”, z wyjątkiem rozerwanego dziobu, zachowała się w
dobrym stanie. Stery rufowe są przykryte sieciami. W środkowej
części kadłuba widać kiosk i sąsiadujące z nim działko. Polery
mają wysokość około 30 cm. Przez otwarte włazy mogliśmy dostać
się do wnętrza łodzi.
Na prośbę kustosza Wojskowego Muzeum
Morskiego w Warnie, podczas jednego z nurkowań wydobyliśmy lampę
nawigacyjną (tzw. białe światło silnikowe). Ku naszemu
zaskoczeniu żarówka była nieuszkodzona! Po odpowiedniej
konserwacji lampa stanie się ozdobą ekspozycji, poświęconej
działaniom łodzi podwodnych na Morzu Czarnym.
Ostatnie nurkowanie miało na celu
umieszczenie na kiosku Щ-211 tablicy,
poświęconej załodze zatopionego okrętu. Mimo słabej widoczności
udało się także sporządzić dokumentację fotograficzną i filmową
z całego przedsięwzięcia.
Po sukcesie kolejnej już wyprawy
eksploracyjnej na wraki Morza Czarnego, grupa Black Sea
Technical Diving ma w planach kontynuowanie poszukiwań, w celu
odnalezienia pozostałych zatopionych łodzi podwodnych.
Dalsze działania zostaną podjęte po przeprowadzeniu serii badań
archiwistycznych.
Członkowie Black Sea Technical Diving zamierzają przeprowadzić
takie studia w miesiącach zimowych, gdy pogoda uniemożliwia
nurkowania. Na wiosnę wyruszmy znów na morze!
|