| |
OPERACJA "CHRISTINA"
2004
Autor: Andrzej Kruczkowski, Barbara Widera
(pełen tekst artykułu w „Nurkowanie” 05/2005)
Jednym z
ostatnich miejsc na świecie, gdzie można jeszcze bez trudu
odkryć "nowy" wrak jest Bułgaria. Na licznych, wciąż
niespenetrowanych miejscach można nurkować bez pomocy ROV-ów (Remote
Operational Vehicle jest bezzałogowym, wieloczynnościowym
robotem, używanym do pobierania próbek i sporządzania
dokumentacji fotograficznej trudno dostępnych obiektów), na
sprzęcie i mieszankach dostępnych przeciętnemu nurkowi
technicznemu.
Informacje o istnieniu wraków uzyskiwane są z różnych źródeł.
Są to najczęściej dane, pochodzące z Kapitanatów Portowych,
archiwów Instytutu Oceanologii, Instytutu Archeologii Podwodnej,
Urzędu Morskiego lub firm ubezpieczeniowych. Pomocne w ustaleniu
orientacyjnego położenia bywają wycinki prasowe z okresu
międzywojennego czy relacje naocznych świadków. Często korzysta
się również z map podwodnych przeszkód, sporządzanych przez
rybaków. Dokładne umiejscowienie wraku ułatwiają sonary
skanowania bocznego i echosondy. Dla ostatecznego potwierdzenia
hipotezy o lokalizacji zatopionej jednostki, organizuje się
wyprawy eksploracyjne z udziałem odpowiednio przeszkolonych
nurków.
W czerwcu 2004 Bułgarski Instytut Archeologii Podwodnej
zorganizował tego typu wyprawę w celu zidentyfikowania wraku
spoczywającego na dnie około 12 mil morskich na wschód od
Przylądka Kaliakra. Obrazy zeskanowane przez sonar, wskazywały,
że wrak leży na stępce na głębokości 76 metrów. Niestety, mimo
wysiłków nurków schodzących w dzwonie i następnie na
dwudziestometrowych wężach, nie udało się nawet zobaczyć wraku.
Pogoda była wyjątkowo niesprzyjająca. Na skutek wysokich fal,
wiatru i silnych prądów, kosztowna ekspedycja z udziałem mediów
skończyła się fiaskiem.
W lipcu 2004, podczas polsko – bułgarskiej wyprawy
zorganizowanej przez Michaela Zaimova i Andrzeja Kruczkowskiego,
odkryto na terenie Zatoki Burgaskiej, spoczywający na 33
metrach, pokryty sieciami, wrak handlowej barki z przełomu wieku
XIX/XX (N 42o28.166` E027o42.003`). Nie
jest to szczególnie interesujący dla nurków wrak, gdyż na tej
głębokości drewno jest intensywnie toczone przez zwierzęta i
mikroorganizmy. Odkrycie to jednak przyczyniło się do podjęcia
decyzji o zorganizowaniu kolejnej ekspedycji, mającej na celu
zbadanie wraku przy przylądku Kaliakra.
Przygotowania do ponownej próby zanurkowania na wraku, który
w czerwcu oparł się zakusom nurków zajęły dwa miesiące. Sporym
problemem logistycznym okazało się sprowadzenie na czas
odpowiedniej ilości gazów, szczególnie helu. Ostatecznie w
ekspedycji, która miała miejsce w okresie od 20 do 26
października 2004, udział wzięli: Władimir Jawaszew, Michael
Zaimov, Rosen Żelazkow, Roman Młodożeniec i Andrzej Kruczkowski.
Bazę lądową zlokalizowano w Kavarnie, porcie położonym na
północny wschód od Warny. Tam przechowywano butle z gazami,
sprężarki i pompę wspomagającą. [...] Na każde wypłynięcie
przygotowywano i zabierano ponad trzydzieści butli nurkowych.
Znajomość dokładnej głębokości, na której leży wrak, uzyskana
dzięki zastosowaniu pomiarów sonarem skanowania bocznego,
umożliwiła dokładnie zaplanowanie nurkowań i przygotowanie
odpowiednich mieszanek. W tym celu ustawione zostały dwie
kaskady (czyli butle połączone szeregowo przewodami
ciśnieniowymi): helowa i tlenowa. Zgodnie z zasadami blendingu
(mieszania gazów), do butli najpierw wlewaliśmy hel, następnie
tlen i wreszcie uzupełnialiśmy ich zawartość powietrzem.
Dokładność w mieszaniu zapewniały cyfrowe manometry niemieckiej
firmy Keller, w połączeniu z bardzo precyzyjnymi zaworami
igłowymi Draegera.
Aby podnieść ciśnienie w butli docelowej do ciśnienia
większego niż w butli, z której przetaczano gaz, używaliśmy
pompy wspomagającej napędzanej powietrzem, firmy Hydraulics
International. Powietrze o czystości tlenowej uzyskiwaliśmy po
sprężeniu w sprężarce Trident i przepuszczeniu przez filtry,
wykonane przez firmę Daniela Piórewicza.
Przygotowanie mieszanek zajmowało około pięciu, sześciu
godzin. W tym czasie opracowywany był „runtime”, czyli przebieg
nurkowania, wraz ze zmianami mieszanek i przystankami
dekompresyjnymi na poszczególnych głębokościach. Do tego celu
posługiwaliśmy się programem V-Planner, a po opracowaniu
graficznym danych w Excelu, drukowaliśmy je na kartce, która
następnie była laminowana. To rozwiązanie okazało się nadzwyczaj
praktyczne ze względu na dużą czytelność.
Faza wstępna przygotowań, czyli przewiezienie butli z gazami,
dopasowanie gwintów, wykonanie odpowiednich połączeń i
napełnienie butli, zajęła dwa dni. Pierwsze wypłynięcie miało
miejsce 22 października. Do nurkowania wybraliśmy duży, 22
metrowy kuter, który kiedyś pełnił służbę w rybackiej flocie
tureckiej, a obecnie został przerobiony na łódź nurkową.
Dotarcie do celu zajęło cztery godziny. Znaleźliśmy się 32
kilometry od portu w Kavarnie. Posługując się GPS-em ustaliliśmy
pozycję wraku: N 43o23.562` E02o44.854`.
Następnie, dzięki pomiarowi echosondą potwierdziliśmy istnienie
w tym miejscu dużego, podwodnego obiektu.
Zlokalizowanie wraku na otwartym morzu to dopiero połowa
sukcesu. Kolejnym etapem działań było zawiązanie liny opustowej.
W tym celu zrzuciliśmy nad wrakiem dwa zestawy
dziesięciokilogramowych odważników z cienką linką, nawiniętą na
boje znacznikowe. Następnie przy użyciu echosondy sprawdziliśmy,
czy udało się umieścić boje dokładnie nad poszukiwanym obiektem.
Należy pamiętać, że silne prądy mogą znieść boję nawet o
kilkadziesiąt metrów, a rozkołysane morze dodatkowo utrudnia
całą operację. Po dokonaniu tej weryfikacji ostatecznie
zrzuciliśmy 100 metrów liny wspinaczkowej, zakończonej od dołu
łańcuchem z kotwicą czteroramienną, a od góry dużą boją.
Pierwsze zejście na głębokość 76 metrów miało na celu jedynie
zamocowanie metalowego łańcucha opustówki do stabilnych
elementów wraku. Nie było to łatwe, ponieważ na dnie
doświadczyliśmy tak silnego prądu, że przez cały czas trzeba
było chować się za burtą statku lub trzymać liny. Na 50 metrach
prąd ustawał całkowicie, by z kolei na 20 metrach pojawić się
znowu, ale już z innego kierunku.
W ciągu kolejnych dni wykonano 14 nurkowań na głębokości
między 68 a 76 metrów. Czasy pobytu na dnie wahały się miedzy 15
– 30 minut. Wszystkie nurkowania odbywały się na obiegu
otwartym, przy użyciu następujących mieszanek:
- Gaz denny w twinsecie 2 x15 trimix 15/50 (15% tlen, 50%
hel)
- Dekompresyjny trimix 21/35, TOD 57 metrów (Target
Operational Depth – docelowa, maksymalna głębokość
operacyjna dla danej mieszanki)
- Dekompresyjny EANx 50, TOD 21 metrów
- Czysty tlen 100% O2, TOD 6 metrów
Do inflacji suchych skafandrów używany był argon w 1,5
litrowych butlach. Czas nurkowania zamykał się między 80 a 120
minut, przy dekompresji rzędu 60 – 90 minut. Temperatura wody na
powierzchni wynosiła 17oC, na dnie 5oC.
Pogoda, z wyjątkiem wietrznego i deszczowego pierwszego dnia,
sprzyjała nam przez cały czas.
Eksplorację wraku rozpoczęto od miejsca zamocowania opustówki,
czyli od relingu na lewej burcie, na wysokości nadbudówki. Po
serii nurkowań ustalono, że badany statek leży na stępce w
kierunku wschód-zachód, ma około 50 metrów długości i 6 metrów
szerokości. Posiada dwie ładownie przednie i jedną rufową,
aktualnie załadowane po brzegi czterometrowymi drewnianymi
balami. Przedni maszt, (tylny złamany) i wysoki komin wysoko
wznoszą się ponad pokład. Wyraźnie widać dźwigi łodzi
ratunkowych na prawej burcie obok nadbudówki. Na rufie znajduje
się wychylony na lewo ster, a pod nim śruba. Po obu stronach
przedniego masztu zachowały się dwa duże kabestany. Także lewa
kotwica wciąż tkwi na swoim miejscu. Na prawej burcie widoczna
jest nazwa statku: "CHRISTINA". W miejscu, gdzie znajdował się
drewniany mostek kapitański, teraz rozciąga się rumowisko desek,
przemieszanych z elementami wyposażeniem statku. Uczestnicy
wyprawy odnaleźli w nim doskonale zachowane koło sterowe,
telegraf oraz duży żyrokompas. W celu dokładniejszej
identyfikacji statku, wydobyto na powierzchnię także następujące
przedmioty:
- Kompas pokładowy w systemie rumbowym, wyprodukowany
przez J. Sewill w Anglii, w przedziale lat 1875-1895
- Dzwon pokładowy wysokości około 20 cm z napisem "14 C"
- Lornetkę wykonaną w Liverpoolu, z widocznym napisem "…&
Son Ltd, Liverpool, № 23830."
- Log do pomiaru prędkości statku
- Dwie lampy naftowe będące częścią oświetlenia
żyrokompasu
Podczas ekspedycji sporządzono dokumentację filmową,
autorstwa Andrzeja Kruczkowskiego oraz rysunkową, opracowaną
przez artystę plastyka Michaela Zaimova.
Więcej informacji historycznych o wraku w
artykule
Barbary Widery.
Film:
Zapraszamy do obejrzenia
filmu
z wyprawy.

Rysunek "Christiny" wg jednego z uczestników wyprawy:

Wrak "Christiny", stan obecny.
rys. Mihail Zaimov
Fotografie:
Poniżej wybrane zdjęcia z wyprawy. Zapraszamy też do
olbrzymiej galerii
ze zdjęciami z wyprawy CHRISTINA 2004.
Wybrane zdjęcia:





|