 |
| |
RELACJA Z POBICIA REKORDU ŚWIATA
PRZEZ NUNO GOMESA
- DAHAB 2005
|
Bezpośrednią relację z przygotowań do próby
pobicia rekordu świata w nurkowaniu głębokim z bazy Planet Divers
(Dahab, Egipt) opracowuje członek ekipy Nuno Gomesa, Andrzej Kruczkowski.
2 czerwca 2005
Ruszyło wielkie odliczanie! Po blisko rocznych przygotowaniach Nuno
Gomes podejmuje kolejną próbę ustanowienia rekordu świata. Aktualnie
jest on rekordzistą świata w nurkowaniu jaskiniowym (Bushmansgat 283,6
m) oraz posiadaczem rekordu Morza Czerwonego (Dahab 271 m). Już za kilka
dni spróbuje zejść poniżej 308 metrów, czyli pobić oficjalny rekord
świata, należący do Johna Benetta.
Tak spektakularne wydarzenie wymaga perfekcyjnej współpracy wszystkich
członków drużyny. Najbanalniejsza pomyłka może się skończyć tragicznie.
Każdy element nurkowania jest wielokrotnie omawiany i dopracowywany. W
grupie zabezpieczającej znaleźli się nurkowie, lekarze, technicy,
blenderzy i obsługa łodzi. Do wspomagającej ekipy nurków wybraniani
zostali: Pieter Venter, Gareth Lowndes, Lenne Foster – Jones, Chris
Serfontein, Joseph Emanuel, Zbigniew Stychno, Andrzej Kruczkowski, Artur Pazzi i Elżbieta Matuszewska – Benducka. W ciągu ostatnich dni zespół
nurkował wspólnie w różnych miejscach, żeby dobrze się poznać, zgrać,
dopracować komunikację itp.
Dziś rano ustalono kolejność i czas, w którym nurkowie supportujący będą
towarzyszyć Nunowi podczas wynurzania. Popołudnie przeznaczyliśmy na
testowanie sposobu holowania deco – baru. Jest to urządzenie
wspomagające nurka podczas długiej dekompresji. Zawieszone na bojach
poprzeczne drążki, rozciągnięte są na linach. Przygotowano także dwie
poręczówki z oznaczeniami głębokości.
Jutro popłyniemy na miejsce, gdzie już za kilka dni będzie się odbywać
próba pobicia rekordu.
3 czerwca 2005
Pierwsze wypłynięcie łodzią, z której będzie się odbywać
nurkowanie Nuna. Znalezienie odpowiednio głębokiego miejsca,
położonego w miarę blisko brzegu i nie narażonego na zbyt silne
falowanie morza zajęło ponad dwie godziny. Zaczęliśmy od punktu
Nuno 1, który został oznaczony podczas ubiegłorocznej próby.
Jednak sama próba pobicia rekordu w ubiegłym roku (zakończona
ustanowieniem rekordu Morza Czerwonego) odbyła się nieco dalej
na południe, w punkcie Nuno 2. Do tegorocznej próby wybrano
jeszcze inne miejsce, zlokalizowane na zachód od hotelu Hilton.
Zostało ono oznakowane w systemie GPS. Wykonano tam także
nurkowanie testowe na 50 metrów. Ekipa filmowa przeprowadzała
próby ustawienia kamer i oświetlenia. Druga grupa testowała
sposób holowania deco – baru na otwartym morzu.
Były też zabawne sytuacje. Kiedy zespół Nuna wynurzył się,
rzucono mu linę, która z jakiegoś tajemniczego powodu nie była
zamocowana do łodzi. Gareth wskoczył do wody , złapał koniec
liny (do której właśnie podczepiło się czterech innych nurków z
twinsetami) i posapując jak mały parowiec, przyholował całą
grupę do łodzi! To robiło wrażenie…
W nocy dojechała Ela Benducka, ostatni z członków grupy
wspomagającej. Czyli jesteśmy już w komplecie. Lenne wprowadziła
wczoraj prohibicję. Pomalutku rośnie napięcie. Jutro zbieramy
się o 7 rano i wypływamy na kolejne nurkowanie. Nuno będzie tym
razem schodził z Peterem Venterem na 100 metrów.
4 czerwca 2005 Wszyscy koncentrują się na
przydzielonych zadaniach. Wraz ze Zbyszkiem i Theo rozwiązujemy problemy
techniczne związane z holowaniem deco-baru. Nastąpiły zmiany w składzie
ekipy nurków zabezpieczających. Artura zastąpił Cezary
Abramowski. Do grupy dołączyli również Robert Drzewiecki, Jurek Błaszczyk
oraz Dave Wilke i Tracy Medway z Australii. Dzisiejsze wypłynięcie łodzią odbyło się zgodnie z planem.
Mimo wcześniej oznaczonej sonarem pozycji do zrzucenia liny, okazało
się, że jest za płytko i lina nie rozciągnęła się na całej długości.
Popłynęliśmy jeszcze 500 metrów w morze i ostatecznie udało się znaleźć
ponad 350 metrów głębokości. W pierwszej kolejności do wody wszedł Nuno
wraz z Peterem. Następnie w zaplanowanych odstępach czasu kolejni
nurkowie zabezpieczający. Wraz ze Zbyszkiem i Elą rozwinęliśmy deco-bar,
aby doholować Nuna na płytszą wodę podczas dekompresji.
Testowaliśmy procedury zamiany butli i sposób podawania napojów. W tym
ostatnim celu będą wykorzystane pojemniki z rurką, podobne do tych,
jakich używa się podczas jazdy na rowerze. Nuno musi dużo pić, żeby
uzupełniać płyny podczas wynurzania. Jednak im mniej morskiej wody
dostanie się do systemu pokarmowego, tym bezpieczniej, ponieważ większa
ilość słonej wody powoduje wymioty. Będziemy się starali zminimalizować
te efekty uboczne, które są dla i tak już osłabionego organizmu bardzo
męczące.
Wieczór zakończyliśmy pyszną kolacją w Sharku, podczas której ustalono
plany na niedzielę.
5 czerwca 2005
Spotkaliśmy się na śniadaniu o 9:00. Smak jajecznicy zabijaliśmy
miłą konwersacją. Tuż po śniadaniu zaczęło się spotkanie,
podczas którego zaplanowaliśmy jutrzejsze nurkowanie Nuna. Tym
razem będzie to głębokość 150 metrów, czyli próba generalna
przed próbą bicia rekordu. Wszystko odbywać się będzie tak samo
jak podczas rekordowego nurkowania (tyle, że głębokość będzie
oczywiście mniejsza. Planowanie robi się coraz bardziej
szczegółowe. Ustaliliśmy dokładnie, w jaki sposób mają być
mocowane butle na opustówce, w którym momencie można zacząć
przemieszczanie deco – baru, kto jest odpowiedzialny za
oznaczanie i wydawanie kolejnych butli. Uściśliliśmy sygnały z
ekipą filmową National Geografic, a nawet to, na jakiej
głębokości i jakie napoje podać Nunowi i Peterowi.
W południe wyruszyliśmy do Sharm-el-Sheikh, na zwiedzanie komory
dekompresyjnej i wykład, który poprowadził Shean, specjalista od
medycyny morskiej w armii południowoafrykańskiej i Instruktor
Trener DAN. W wykładzie uczestniczył także Leigh Cuningham,
który podejmował nieudaną próbę pobicia rekordu świata (333 m).
Nie było z nami Juniora, który przez cały dzień przygotowywał
gazy na jutrzejsze nurkowanie.
6 czerwca 2005
Dzisiaj 150 metrów Nuna i próba generalna przed rekordowym nurkowaniem.
Rano ubraliśmy koszulki dostarczone przez sponsorów i po zapakowaniu
sprzętu ruszyliśmy do portu. Pogoda niezbyt nam sprzyjała. Wiatr, białe
grzywy na falach. Ostatecznie zdecydowaliśmy się spróbować, gdyż w razie
załamania pogody podczas głównego nurkowania, będziemy lepiej
przygotowani. Znalazłem miejsce do zrzucenia liny opustowej przy pomocy
GPS i po upewnieniu się, że jest wyprostowana i nie spoczęła na dnie,
zaczęliśmy ubierać Nuna i Pietera w sprzęt. Zanurzyli się. Towarzyszyła
im Valentina filmując ich do 65 metrów. Teraz wszystko poszło według
planu nurkowania. Każdy nurek schodził w określonej minucie, z konkretną
mieszanką na wyznaczoną głębokość. Na dziewięciu metrach Nuno przeniósł
się na deco-bar i rozpoczęło się holowanie. Zbyszek prowadził skuter, a
ja wraz z Czarkiem, który dołączył po chwili z kolejną butlą mieszanki
dekompresyjnej asystowałem Nunowi na sześciu i trzech metrach.
7 czerwca 2005
Wreszcie mogliśmy się wyspać. Spotkanie zostało zaplanowane na 11.00 w
Planet Divers. Wszyscy uczestnicy przedsięwzięcia wraz z Nunem usiedli,
by zaplanować nurkowanie, minuta po minucie. Każda uwaga jest cenna,
jeśli dysponuje się tak doświadczonym zespołem. Dzięki naszym wspólnym
działaniom podejmowanym wcześniej, wprowadziliśmy drobne poprawki, żeby
zmaksymalizować bezpieczeństwo zarówno Nuna jak i pozostałych nurków
zabezpieczających.
Po południu, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, wybraliśmy się na
nurkowanie do Kanionu. W tym samym czasie Junior przygotowywał z pomocą
Nuna mieszanki oddechowe. Wieczorem zaczęły się wywiady. Najpierw
Telewizja Polska a tuż potem National Geografic testowali naszą
wytrzymałość na głód. Ostatecznie zakończyliśmy pracowity dzień na
pierwszych urodzinach synka zaprzyjaźnionego właściciela restauracji.
8 czerwca 2005
Rekordowe nurkowanie, wstępnie zaplanowane na jutro, z powodu silnego
wiatru i fal, przełożono na pojutrze. Wszyscy zaklinają pogodę, żeby się
uspokoiła, bo łódź jest zamówiona i nie bardzo można dłużej czekać. Mamy
po prostu nadzieję, że morze będzie spokojne. Dziś ostatnie
przygotowania. Cały dzień walczyłem, żeby uruchomić i wyregulować drugi
skuter. Rysiu Paluszkiewicz przywiózł z Polski nowy akumulator. Nie było
to takie proste, bo grupę antyterrorystyczną na lotnisku w Warszawie
bardzo zaniepokoiła czarna skrzynka w jego bagażu. Ale facet nie w
ciemię bity i zręcznie sobie z nimi poradził. Zyskał też sporo sympatii
uczestników, przywożąc koszulki „No bottom”.
Około południa część grupy pojechała na Islands, gdzie zrobili
fantastycznego nura, jak to na Islands. Ogólnie dzień minął szybko i
pracowicie. Dopiero zmierzch przyniósł chwilę odpoczynku. Niedługą
jednak, ponieważ kolacja, na którą Sheikh zaprosił całą grupę
przypominała zawody w jedzeniu… Siedzieliśmy na poduszkach, rozłożonych
na pokrytej dywanami podłodze beduińskiej restauracji. Początkowo
podtrzymywaliśmy uprzejmą konwersację. Nuno wręczył Rysiowi papirus, z
wypisanymi przez Basię podpisanymi przez całą grupę podziękowaniami za
sponsoring. Ryszard wyglądał na bardzo wzruszonego. Rozmowy zamilkły,
gdy podano jedzenie. Przepyszne sosy, beduiński chleb i grillowanie
mięso, w kilku różnych wersjach pochłonęło nas bez reszty. Wkrótce
jednak to ono zostało pochłonięte przy akompaniamencie mlaskania i
pomruków zachwytu…
9 czerwca 2005
Wiatr wyraźnie się uspokaja. Oby ta tendencja utrzymała się do jutra!
Popłynęliśmy sprawdzić warunki pogodowe. Mieliśmy do dyspozycji łódź, z
której będzie się odbywać rekordowe nurkowanie. Korzystając z okazji
zanurkowaliśmy na Napoleon Reef. I to było coś, co można śmiało nazwać
tłustym nurkiem. Zaraz po zejściu na 12 metrów zobaczyliśmy zielonego
żółwia, który z apetytem podskubywał rafkę i zupełnie nie przejmował się
naszą obecnością. Spędziliśmy w jego towarzystwie kilka miłych minut i
popłynęliśmy dalej, na spotkanie wielkiej płaszczki i naturalnie
napoleona. Trochę nas korciło, żeby zanurkować jeszcze raz na Hidden
Island, ale zdrowy rozsądek zwyciężył i wróciliśmy do bazy, żeby
wczesnym popołudniem zacząć pakowanie. Cały sprzęt zostanie dziś
przetransportowany na łódź. Cała załoga i przynajmniej jeden z nurków
będzie tam nocować, żeby mieć absolutną pewność, że nikt niczego nie
dotknie, nie przestawi ani nie zawieruszy. Jutro wielki dzień. Cały plan
jest dopracowany w najrozmaitszych wariantach. Ustalone procedury
awaryjne, jeszcze raz omówiony sposób komunikacji. Jutro będziemy jedną,
perfekcyjnie działającą maszyną. Hawgh!
10 czerwca 2005
Rekord Świata pobity!!!
Oficjalny wynik: 318,25 metra!!!
Wielkie gratulacje dla Nuna i wszystkich członków drużyny! To był
pracowity dzień. Z pewnością nigdy go nie zapomnimy.
Pobudka o 4 rano. O 4.30 spotkanie w Planet Divers. Aby dojść do bazy
przechodzimy przez pół Dahabu. Osada pogrążona we śnie. Tylko w Planecie
we wszystkich oknach świecą się światła. Wszyscy są podekscytowani, mało
kto ma ochotę na śniadanie. Pakujemy ostatnie sztuki sprzętu i ekwipunek
osobisty. O 5.00 konwój jeepów wyrusza w stronę portu. Towarzyszy nam
Hany Taha na motorze.
W porcie cieszymy się dziś szczególnymi względami. Zazwyczaj sprawdzano
zawartość naszych toreb, dziś przechodzimy bez żadnej kontroli. Po
chwili skąpane w mroku molo wypełnia się ludźmi. Odprowadza nas cała
masa znajomych. Wszyscy chcieliby popłynąć i być z Nunem w tym
najważniejszym dniu. O wejściu na łódź marzy rosyjska producentka
filmowa. Nic z tego. Miejsca na obu łodziach są dawno rozdysponowane.
Żadne pieniądze tego nie zmienią. Na dużej łodzi płyną: Nuno Gomes,
Lenne Foster – Jones, Pieter Venter, Gareth Lowndes, Chris Serfontein,
Joseph Emmanuel, Zbigniew Stychno, Andrzej Kruczkowski, Elżbieta
Matuszewska – Benducka, Cezary Abramowski, Dave Wilke, Theo Van Eeden,
Krzysztof Hrynczyszyn (Junior), Muhammed Ragab (Butla), filmowcy:
Valentina Cucchiara, Sheerine i operator kamery.
Na małej łodzi znaleźli się Robert Drzewiecki i Jurek Błaszczyk i Trecey
Medway
jako nurkowie supportujący oraz zaproszeni goście: Ryszard
Paluszkiewicz, Jerzy Prask, dr Zdzisław Sićko, Dina Serfontein, Nicorinne
Venter, Barbara Widera i Avanthi Govender. Załogę łodzi stanowią dr Ehab i Ahmad.
Z portu wypływamy o 6.15.
Rano morze jest spokojne. Bez trudu udaje nam się dotrzeć w wybrane
wcześniej i zaznaczone w GPS miejsce. Każdy ma swoje zadanie. Zbyszek
Stychno i ja ubieramy Nuna w sprzęt, dopinamy mu po obu stronach
dodatkowe butle. Każda z nich jest oklejona srebrną taśmą i osobiście
sprawdzona i podpisana przez Nuna (jest ich w sumie 35!!!). Punktualnie
o 7.00 pomagamy Nunowi wejść do wody. Chwila na dopłynięcie do boi i
wyrównanie oddechu. Rekordowe nurkowanie rozpoczyna się o 7.04. Razem z
Nunem schodzi Valentina. Kręci film i odprowadza Nuna do 60 metrów.
Teraz do zejścia przygotowuje się Pieter. Nuno wynurzając się odbędzie
pierwszy przystanek na głębokości 190 m. Z Pieterem spotkają się na 120
metrach. Tu nastąpi przekazanie informacji o nurkowaniu. Nuno wybierze
jedną lub dwie z wcześniej przygotowanych tabliczek. Do wyboru jest:
„OK”, „WORLD RECORD” i „ALERT”. Pieter wystrzeli boję z podwieszonymi
tabliczkami. Także kolor boi będzie miał swoje znaczenie. Czerwona boja
oznacza, że wszystko jest w porządku, żółta, że potrzebna jest
natychmiastowa pomoc. Czekamy na powierzchni w napięciu. Theo krąży na
pontonie wokół miejsca, gdzie za chwilę powinna ukazać się boja
sygnalizacyjna. Joseph, nurek supportujący Pietera próbuje skoncentrować
się na dopinaniu własnego sprzętu. Wpatrujemy się na zmianę w tafle
morza i w stopery. Gdyby Nuno miał jakiś problem, Pieter najpierw
udzieli mu pomocy i dopiero potem prześle sygnał na powierzchnię. Każda
minuta wydaje się trwać wieki. Ponton i mała łódź są najbliżej. Nagle
rozlega się radosny okrzyk Rysia Paluszkiewicza: „Jest boja!
Czerwona!!!” Czyli dobry znak. Słychać krzyki i oklaski. Ponton
natychmiast rusza w tamtą stronę. Wstrzymujemy oddechy, kiedy Theo
wyciąga z wody tabliczki. Po chwili krzyczy z radości i podnosi
tabliczki w naszą stronę. Jest jednak za daleko, już wiemy, że jest
dobrze, ale nie możemy ich odczytać. Theo podpływa do małej łodzi i
wyciąga w stronę Basi tabliczki z napisami: „OK” i „WORLD RECORD”.
Basia, ryzykując wypadnięcie za burtę robi zdjęcia. Wszystkie głosy
zlewają się w ogólny wrzask radości. Słychać radosny śmiech, ale wszyscy
mają łzy w oczach. Co za emocje!!! Teraz przed nami ponad jedenaście
godzin ciężkiej pracy. Ale mamy doskonałą motywację.
Wszystko wskazuje na to, że nasze wrzaski obudziły Neptuna. Morze
zaczyna się kołysać. Niestety coraz bardziej. Wkrótce sprawa robi się
poważna. Choroba morska dopada kucharza jako pierwszego. Niedaleka
przyszłość pokazała, że w związku z tym nikt nie dostanie jedzenia.I to
było najbardziej tragiczne wydarzenie w tym dniu. Reszta idzie w miarę
gładko. Zgodnie z opracowanym wcześniej schematem kolejni nurkowie
schodzą do Nuna, przekazując mu butle z odpowiednimi mieszankami i
odbierając od niego puste stage. Ich zadaniem jest także towarzyszenie
Nunowi, kontrolowanie jego stanu i podawanie napojów. Na głębokości 9
metrów Nuno przechodzi na deco-bar i rozpoczyna się holowanie w kierunku
brzegu. Asystuje mu Robert Drzewiecki wraz ze mną. Niestety wyjątkowo silny prąd zwrotny przyboju i odpływ spychają
nas na otwarte morze. Z tego powodu nie udaje nam się doholować deco-baru do brzegu przed zakończeniem dekompresji, jak to wcześniej
zaplanowaliśmy. Jednak działanie siły poziomej równoważy działanie sił
pionowych, powstających wskutek silnego falowania morza. Nuno znajduje
się w wygodnej pozycji poziomej, idealnej do odbycia dekompresji i nie
jest narażony na nieprzyjemne huśtanie. Dzięki temu udaje mu się uniknąć
wystąpienia objawów choroby morskiej, które były dla niego szczególnie
przykre w ubiegłym roku, podczas ustanawiania rekordu Morza Czerwonego.
Gdy przychodzi ich kolej pojawiają się kolejni nurkowie ubezpieczający:
Dave, Jurek, Czarek, Joseph. Nurkowanie kończy się o godzinie 19.20, po 716 minutach w wodzie. Mimo
że fale w tym momencie są bardzo wysokie, podjęcie Nuna z wody odbywa
się bardzo sprawnie. Ponieważ wieje silny wiatr a Nuno jest zmarznięty
po tak długim pobycie pod wodą, pomagamy mu przejść do nadbudówki, gdzie
może się ogrzać. Shean przeprowadza krótkie badanie lekarskie podaje
Nunowi kroplówkę. Nuno przez cały czas czuje się dobrze, uśmiecha się i
rozmawia z nami. Trochę niedosłyszy na prawe ucho i bolą go pokaleczone
od liny ręce. Ale nic poza tym. Wkrótce dopływamy do portu, witani przez
wiwatujący tłum. Nie mam pojęcia jak udało się tym wszystkim ludziom
sforsować policyjną ochronę. Gratulacje, oklaski, flesze aparatów,
ogólna radość. Jako jeden z pierwszych wita Nuna na nabrzeżu Leigh
Cuningham. To bardzo miły akcent. Nunowi dopisuje poczucie humoru. Na
jego wyraźną prośbę przewozimy go do samochodu na wózku, używanym
zazwyczaj do transportowania butli i sprzętu. Nuno pyta, czy może usiąść
z przodu. Możesz nawet prowadzić – śmieje się radośnie Dave. Konwój
rusza z powrotem w stronę Planet Divers. Robimy sobie z Nunem jeszcze
kilka zdjęć, po czym Lenne zabiera go do pokoju. Sen i wypoczynek są mu
teraz bardzo potrzebne. Nikt nie jest w nastroju do płukania sprzętu.
Cała uszczęśliwiona gromada rusza do baru Adams, by przy piwie świętować
wielki sukces. Jesteśmy jednak tak zmęczeni, że jedno piwo w zupełności
wystarcza. Każdy marzy już o tym, żeby pójść spać.
11 czerwca 2005
Nuno i Lenne wybrali się rano na spacer. Wszystko jest w
porządku, naszemu rekordziście dopisuje dobry humor i apetyt.
Szybko odzyskuje siły, odbierając gratulacje z całego świata. Ma
jeszcze drobny problem z prawym uchem, ale z godziny na godzinę
jest coraz lepiej. Wczoraj wieczorem zasnęliśmy jak niemowlęta.
Odpoczywamy i dochodzimy do siebie. Nastrój jest doskonały. Lina
została oficjalnie przemierzona, w warunkach wilgotności i
obciążenia takich, jak podczas wczorajszego nurkowania. Wynik
318,25 m został oficjalnie potwierdzony. Lekarze, dr Sićko i dr
Ehab przeprowadzili niezależne badanie i potwierdzili, że stan
zdrowia Nuno Gomesa jest dobry, Nuno nie ma objawów choroby
dekompresyjnej i nie wymaga leczenia. Sporządzono odpowiednie
protokoły i oświadczenia.
Wieczorem wybraliśmy się z Nunem na kolację. Nuno z uśmiechem
odmówił skorzystania z samochodu, stwierdzając, że spacer
poprawi mu krążenie. We włoskiej restauracji zjadł makaron w
sosie bolońskim, nadmieniając, że porcja jest raczej niewielka.
Tiramisu, które wybrał na deser po prostu znikało w oczach. Nie
mamy najmniejszych wątpliwości, że czuje się naprawdę dobrze.
Wszyscy bardzo się z tego cieszymy.
12 czerwca 2005
Zdjęcia, wywiady, autografy, gratulacje... Nie łatwo być rekordzistą!!!
Wieczorem odbędzie się uroczysta kolacja z egipskimi tancerkami brzucha
i południowo afrykańskim winem.
...a teraz można się wreszcie wyspać! ;)...
|
|