PODWODNE ODKRYCIA ARCHEOLOGICZNE NA POŁUDNIU BUŁGARII

Autor: Barbara Widera
(pełen tekst w: „NURKOWANIE” 01(99)2004)

Na wstępie uprzedzam: jeśli jesteś nurkiem typu moczypupa, Morze Czarne niekoniecznie jest dla ciebie. Wybierz raczej Seszele, tam znajdziesz biały piaseczek i kolorowe rybki. Podwodna Bułgaria wymaga żyłki poszukiwacza przygód, trochę w stylu Indiany Jonesa. Z pewnością przyda się ciepła pianka lub suchy skafander (temperatura poniżej 25 metrów spada nawet do + 6 stopni i to w sierpniu). Bardzo wskazana będzie również choćby minimalna wiedza z dziedziny archeologii i historii. Wówczas wybrzeża Morza Czarnego otworzą się przed tobą jak skarbiec Sulejmana. Przyjemność jest podwójna, bo dla ignorantów te same miejsca pozostaną nieciekawą kupą kamieni i potłuczonych skorup.

Interesujące i niespenetrowane (!) miejsca nurkowe można znaleźć wokół całego Morza Czarnego, zwłaszcza tam, gdzie znajdowały się w starożytności miasta portowe. Jednym z nich była Apolonia (miasto boga Apolla), przemianowana przez Greków na Sozopolis ("bezpieczne miasto"), czyli współczesny Sozopol, położony 25 km na południe od Burgas. Bardzo ciekawe nurkowania można przeprowadzić wokół półwyspu, na którym rozpościera się Stary Sozopol. Szczególnie warte polecenia są antyczny falochron oraz podwodny mur, rozciągający się pomiędzy północną częścią cypla, a odległą o około 1,5 km wyspą Sv. Ivan. Mur ten łączył niegdyś trzy wysepki, obecnie ze względu na podniesienie się poziomu morza o ponad siedem metrów – zatopione i zagradzał dostęp do starożytnego portu. Statki handlowe musiały przy tym murze kotwiczyć, uiszczając odpowiednią opłatę, podczas gdy towary transportowano do portu mniejszymi łodziami. W ten sposób miasto miało kontrolę nad całym handlem.

 

Zarówno w pobliżu muru jak i falochronu można zobaczyć dziesiątki kotwic z różnych okresów. Najstarsze z nich, trackie kamienne "sztoki" sięgają nawet VII w. p.n.e. Często spotyka się także fragmenty antycznych amfor i ceramikę z okresu Bizancjum. Nieco rzadziej udaje się znaleźć naczynia szklane (XVI – XVIII w. n.e.). Aby łatwiej zorientować się z czym mamy do czynienia, warto przed nurkowaniem odwiedzić Muzeum Archeologiczne w Starym Sozopolu (tuż koło portu). Prezentuje ono ciekawą ekspozycję przedmiotów, odnalezionych zarówno pod wodą jak i na lądzie. Znajdują się wśród nich głównie wyroby ceramiczne z Tracji, Grecji (okres archaiczny i klasyczny), Bizancjum i Rzymu. Można także obejrzeć kotwice, naczynia szklane i sporą kolekcję monet.

 

W okolicach Sozopolu znajduje się kilka wraków. Największe z nich to "Rodina" i "Mopang", zwany też "Morganem". "Rodina" jest statkiem handlowym, zatopionym przez Rosjan podczas II wojny światowej (1941). Leży na głębokości 40 m. Ponieważ przewoziła ziarno, w jej ładowniach nie ma nic ciekawego do oglądania, lecz sama wielkość wraku jest imponująca – 120 metrów długości.

 

Do niezapomnianych przeżyć należy wyprawa na zatopionego w 1921 r. "Mopanga". Z portu w Sozopolu płynie się tam około pół godziny. Dobrze jest dysponować GPS-em, bo nawet przy dość dokładnym namiarze czasem trudno trafić za pierwszym razem, np. przy większej fali czy gorszej widoczności. Generalnie na "Mopangu" widoczność zdecydowanie poprawia się poniżej 20 m. Przy wraku jest też lekki prąd, dlatego warto dobrze przymocować boję. "Mopang" ma nietknięte ładownie, w których w doskonałym stanie zachowała się spora część ładunku. Statek leży przechylony na prawej burcie. Najniższy punkt znajduje się na głębokości 32 m. Penetracja wnętrza wraku zajmuje minimum 15 minut, a opłynięcie statku prawie drugie tyle. Najlepiej zaplanować dwa nurkowania, lub liczyć się z wejściem w dekompresję.

 

W pobliżu przylądka Maslen Nos zatonął w 1936 roku "Jacques Fressinet". Wprawdzie wrak jest w złym stanie (rozrzucony po serii wybuchów na przestrzeni kilkudziesięciu metrów kwadratowych), ale i tak warto na nim zanurkować. Leży na głębokości 15 – 20 m. Najlepiej zachował się dziób statku z masztem. Widoczne są też fragmenty trzech kotłów parowych i chłodnica.

Mogłoby się wydawać dziwne, że na początku XXI wieku, w centrum Europy, na stosunkowo niedużym obszarze i na relatywnie niewielkich głębokościach znajduje się tak wiele niezbadanych wraków, nie mówiąc już o zatopionych przedmiotach codziennego użytku, a nawet dziełach sztuki czy obiektach architektury. Należy jednak pamiętać, że w Bułgarii, Rumunii i na Ukrainie nurkowanie wciąż jeszcze jest bardzo mało popularne. Brakuje baz nurkowych, a te które istnieją, nie dysponują sprzętem dobrej jakości. Nie ma też odpowiednich regulacji prawnych. W Bułgarii zgodę na nurkowanie powinny wyrazić: Ministerstwo Transportu, Ministerstwo Ochrony Zabytków, Marynarka Wojenna i Urząd Morski. To na początek, bo i tak w każdej chwili wojsko lub policja mogą zabronić np. nurkowania na wraku. Generalnie obecność większej grupy nurków wciąż jeszcze jest na tych terenach zaskoczeniem dla lokalnych władz. Nie są jednak znane sytuacje, w których za nurkowanie bez zezwolenia komukolwiek czyniono jakieś większe problemy (może poza spisaniem danych personalnych).

 

Obserwacje statystyk wypadków nurkowych na terenie Bułgarii dowodzą, że największym zagrożeniem dla nurków jest nabijanie butli w niesprawdzonych źródłach. Najbezpieczniej jest dysponować własną, choćby najmniejszą sprężarką. Jeśli nie mamy takiej możliwości i jesteśmy zmuszeni korzystać ze sprężarek bułgarskich, należy koniecznie za każdym razem sprawdzić jakość powietrza. Zdarzają się tygodnie w Bułgarii, że na skutek oddychania zanieczyszczonym powietrzem umiera nawet kilku nurków!

Aby nie kończyć tak pesymistycznym akcentem chciałam dodać, że właśnie niewielkiej popularności nurkowania w Bułgarii zawdzięczamy możliwość podziwiania niezniszczonego środowiska i niezwykłych reliktów archeologicznych. Znamienny jest fakt, że właśnie tam Robert Ballard prowadzi poszukiwania Atlantydy. No cóż, my też jeszcze jej nie znaleźliśmy, ale podczas nurkowań towarzyszyły nam bezszelestne płaszczki i radosne delfiny, a one na pewno coś wiedzą na ten temat.

Numerowany egzemplarz książki o wrakach wraz z mapą można zamówić mailem (Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. - cena ok.60 $ - wyłącznie w języku rosyjskim, www.neptun-pro.narod.ru).